Inbuilt with multi-purpose announcement bar Check here


Zapach stóp
  • 8 głosów - średnia: 4.25
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

#61
Higiena to podstawa ! Świeżo umyte stópki są najlepsze.
Odpowiedz
#62
Dla mnie zapach kobiecych stóp to najważniejsza część mojego fetyszu. Działa to na mnie niesamowicie, mogę odpłynąć zaciągając się zapachem spoconej stópki. Zapach mnie po prostu mocno kręci Uśmiech Osobiście mam tak, że nieważne jak wygląda kobieta, może być dla mnie kompletnie nieatrakcyjna z wyglądu lub z wielu innych powodów, ale jeśli poczułbym "ten" serowy aromat, to po prostu na mnie podziała tak czy siak i zamiesza w głowie tak samo, jak gdyby ten zapach wydzielały stópki bardzo atrakcyjnej w moim odczuciu kobiety. Nie oznacza to oczywiście, że nagle bym nie wiadomo co robił z taką kobietą, nie nie nie. W tej kwestii nic się nie zmienia, nadal może być dla mnie nieatrakcyjna jako osoba, ale chodzi po prostu o oddziaływanie zapachu na moje zmysły, że nie ma znaczenia w tym przypadku jej wygląd, ubiór czy wiek, zapach kręci mnie jednakowo, czy jest ładna, czy zaznaczam wedle mojego gustu nieładna, przy kości czy szczupła, młodsza czy starsza. Zapach stopy to zapach stopy, a płeć żeńska to płeć żeńska. Męski mnie odrzuca, fuuuu, ale to chyba dobrze Duży uśmiech

Generalnie od czasów przedszkolnych pociągają mnie stopy płci przeciwnej i już wtedy niuchałem stopy koleżankom w swojej grupie, taki ze mnie był alvaro stópkowy Duży uśmiech A w podstawówce i w liceum  niuchałem po szkole buty koleżankom w szatni Język 

Moim ulubionym obuwiem są balerinki, bardzo lubię kobiece stopy w tych butach, a poza tym jest to obuwie, które dość często zapewnia ciekawe aromaty. Gdy jest cieplej i widzę na mieście dziewczyny/kobiety noszące te buty, zawsze się zastanawiam jak one pachną, bardzo mnie to kręci. Teraz, ponieważ mam swoją ukochaną Kobietę, która w pełni akceptuje mój fetysz i przyznałem Jej się do tego, że lubię, gdy stopy "śmierdzą", zdecydowanie mniej myślę o innych stopach, bo Ona i Jej stópki są priorytetem w każdym przypadku. Jak podeszła do tematu pt: "lubię "śmierdzące" stopy?" Przyznała, że to trochę krępujące może być i niewątpliwie dziwne, ale... nic do tego nie ma Uśmiech

Jeśli chodzi o Jej stopy, to nigdy nie czułem "pożądanego" zapachu. Generalnie najczęściej nosi buty typu Reebok czy Adidas, typowe takie sportowe obuwie, w skarpetkach. W takich butach Jej stopa bardzo mało się poci i w zasadzie, nawet jak chodzi cały dzień w cieple, to stopa ma jedynie lekki zapaszek. Przyjemny, owszem, ale nie jest to "ten" zapach, jest raczej delikatny i słabo wyczuwalny. Zresztą codziennie zmienia skarpetki, więc w tej kwestii bardzo o siebie dba i w sumie to dobrze :Uśmiech
Za balerinkami szczególnie nie przepadała, zważywszy na fakt, że Ją większość obciera. Gdy mi o tym jakiś czas temu powiedziała, bardzo mnie to zasmuciło. 
Ale jak się okazało, nie jest taką przeciwniczką tego obuwia jak się obawiałem. Od czasu do czasu nosi, a jak to powiedziała, dla mnie się poświęci i będzie nosiła częściej Uśmiech
Dziewczyna cud malina Duży uśmiech  

Ale to co mi opowiedziała na temat pewnych różowawych balerin z H&M, narobiło mi nieprawdopodobnego apetytu. 
Może zacznę od tego, że pewnego wieczoru będąc u niej w domu, idąc do toalety, zobaczyłem wystające z szafy czerwonawe balerinki. Na korytarzu było dość ciemno, więc pomyślałem, a co mi tam. Wziąłem tego buta, przyłożyłem do nosa i otrzymałem ten zapach, który lubię. Nie był mocny, ale naprawdę spodobało mi się. Potem ogarnąłem, że są tam jeszcze czarne baleriny, też niuchnąłem i aromat w rejonie palców podobny do tego w pierwszych balerinach.
Pomyślałem, kurczę, przecież Jej stopy nigdy nie "śmierdziały" w taki sposób, a bawiłem się nimi wielokrotnie, a tu jednak coś tam się dzieje. Ach... baleriny to jednak magia.
W dodatku naprawdę Ona rzadko nosiła baleriny, przy mnie do tamtej pory ledwie kilka razy na wiele miesięcy. Przypomniałem sobie, że chodziła na staż przez niecały miesiąc w sierpniu, czasem była "w pracy" z 5-6h jakoś i wtedy nakładała baleriny, ale rotowała parami, nie chodziła w jednej parze.  I w sumie i tak zrobiło to na mnie wrażenie, że ten zapach był wyczuwalny, a przecież tak rzadko je nosi. 

A co gdyby nosiła je codziennie, rzadziej nimi rotując, po 8h w pracy i przez dłuższy okres czasu? Och... wyobraźnia zaczęła działać. 

Ale do rzeczy, bo miałem opowiedzieć o tym co mi powiedziała.
Pewnego razu przewinął się temat o balerinkach, taka tam luźna rozmowa. Mówiła, że szkoda, że Ją tak większość balerin obciera. Ja zauważyłem, że przecież mówiła coś o tym, że te różowawe dają radę i są wygodniejsze. Przytaknęła, po czym dodała, że są wygodne, tylko myśli jak je umyć, bo śmierdzą od środka i potem Jej stopy śmierdzą przez nie. Jak to usłyszałem, poezja dla moich uszu. 
Dodała, że pewnego dnia czuła je z daleka, jak nogi miała na podłodze oraz wyciągnięte na pufie. Poszła je umyć, ale po umyciu mydłem, co zaznaczała już kilka razy jak z Nią o tym rozmawiałem, nadal śmierdziały i je czuła, umycie niewiele dało. Aż nie dowierzałem, bo naprawdę Jej stopy w "adidaskach" się nie pocą i nie wydzielają takiego aromatu, może przez noszenie skarpetek. A tu taki fajny news, wow. Oznacza to tylko, że albo tak wydzielały na tyle mocny aromat, by po prostu "przejąć" powietrze u Niej w pokoju, jak wróciła z umytymi to nadal zapach się w powietrzu unosił i stąd je czuła, lub faktycznie nawet po umyciu były aromatyczne. Albo to i to. W każdym przypadku jak dla mnie miazga. 

I to chodzi o te jedne konkretne różowe z H&M. Kilka razy założyła beżowe, też z H&M, ale wykonane z innego materiału, i nic nie było czuć. Jak to określił tutaj pewien kolega wcześniej, chyba te różowe buty są po prostu "przestrzelone" :Duży uśmiech  
Musiała je nosić właśnie wtedy, gdy chodziła na ten staż. Były to dość gorące dni, może jak wróciła do domu, po kilku godzinach w tych butach w upale, właśnie tak było jak opowiadała. Ale imponuje mi to, że pomimo, że nosiła te buty w sumie przez krótki okres czasu i ogólnie balerinki nosi rzadko, to słyszę o takich aromatach. 
Oczywiście wybiłem Jej z głowy pomysł umycia tych butów Duży uśmiech Bardzo żałuję, że mnie nie było wtedy, gdy je tak czuła, ale co się odwlecze, to nie uciecze :Uśmiech 

Teraz czekam na ciepełko, które właściwie już się pojawiło, ma także nosić dla mnie czasem te balerinki, a przy okazji wkrótce zamierzam Jej kupić jakieś nowe, czarne. Jako ciekawostkę dodam już tylko, że gdy wspomniałem o tym, że może kupię dla Niej czarne baleriny, to stwierdziła, że spoko, lubi czarny kolor, tylko że się stopy będą pocić w takich. Jejuu, kolejna poezja w moje uszy...
Będzie szukała też pracy w najbliższym czasie, a ja już wyobrażam sobie te stópki w balerinkach przez cały dzień w gorący dzień, a potem ja  już się nimi zajmę :Duży uśmiech
Nic tylko czekać na najbliższe miesiące.
Odpowiedz
#63
Wyłapałem w Twoim poście kilka ważnych (myślę, że najistotniejszych)  zdań.
Chodzi o  moment kiedy Twoja TŻ  ubrała te różowe baleriny z H&M i kiedy je zdjęła, wtedy czuła mocny (i nieprzyjemny dla niej)
zapach stóp. Chciała, żeby przestały śmierdzieć i umyła je, ale one nadal wydzielały przykry dla niej , mocny zapach.
W tym momencie zaczyna się jej koszmar bo wcześniej nie "miała problemu ze stopami" ale po chodzeniu właśnie w tych butach
problem się pojawił i nie potrafiła go "wyłączyć" nawet dokładnym wymyciem stóp.
Tak jak pisała wcześniej Diabliczka - dla kobiet śmierdzące stopy to poważny problem i każda kobieta, nawet ta, która kocha bezgranicznie
swojego stópkowego fetyszystę, zrobi wszystko, żeby nie nabawić się takiego permanentnego problemu.
Niech "pośmierdzą  na chwilę" na czas figielków, ale później niech sytuacja wróci do normy.
Na kobiecych forach jest masa wpisów od właścicielek śmierdzących stóp, które oddałyby wszystko, żeby pozbyć się tego problemu.
Zatem, jeżeli te różowe balerinki są widziane jako zapalnik, który może doprowadzić do poważnego problemu to raczej możesz się spodziewać,
że w szybkim tempie coś się z nimi stanie - zepsują się podczas spaceru, wyleci dziura w podeszwie itd, tak, że finalnie wylądują w koszu.

Twoja Kobieta bardzo Cię kocha, ale nie zaryzykuje aż tyle dla łóżkowych perwersyjek Uśmiech A Ty ? Pozwoliłbyś się zarazić bakterią, która
zorałaby Ci twarz i wykarczyła na niej blizny tylko dlatego, że Twoja partnerka lubi facetów z bliznami na twarzy?
Odpowiedz
#64
(11-04-2018, 08:25)Antonio napisał(a): Wyłapałem w Twoim poście kilka ważnych (myślę, że najistotniejszych)  zdań. <
Chodzi o  moment kiedy Twoja TŻ  ubrała te różowe baleriny z H&M i kiedy je zdjęła, wtedy czuła mocny (i nieprzyjemny dla niej)
zapach stóp. Chciała, żeby przestały śmierdzieć i umyła je, ale one nadal wydzielały przykry dla niej , mocny zapach.
W tym momencie zaczyna się jej koszmar bo wcześniej nie "miała problemu ze stopami" ale po chodzeniu właśnie w tych butach
problem się pojawił i nie potrafiła go "wyłączyć" nawet dokładnym wymyciem stóp.
Tak jak pisała wcześniej Diabliczka - dla kobiet śmierdzące stopy to poważny problem i każda kobieta, nawet ta, która kocha bezgranicznie
swojego stópkowego fetyszystę, zrobi wszystko, żeby nie nabawić się takiego permanentnego problemu.
Niech "pośmierdzą  na chwilę" na czas figielków, ale później niech sytuacja wróci do normy.
Na kobiecych forach jest masa wpisów od właścicielek śmierdzących stóp, które oddałyby wszystko, żeby pozbyć się tego problemu.
Zatem, jeżeli te różowe balerinki są widziane jako zapalnik, który może doprowadzić do poważnego problemu to raczej możesz się spodziewać,
że w szybkim tempie coś się z nimi stanie - zepsują się podczas spaceru, wyleci dziura w podeszwie itd, tak, że finalnie wylądują w koszu.

Twoja Kobieta bardzo Cię kocha, ale nie zaryzykuje aż tyle dla łóżkowych perwersyjek Uśmiech A Ty ? Pozwoliłbyś się zarazić bakterią, która
zorałaby Ci twarz i wykarczyła na niej blizny tylko dlatego, że Twoja partnerka lubi facetów z bliznami na twarzy?

Wszystko ma swoje granice i nie zamierzam przesadzać Oczko Mam do Niej szacunek i nie będę zmuszał Jej do, że tak to ujmę, "zasmradzania" stóp, bo wiem, że dla Niej nie jest to komfortowe i pewnie nigdy nie będzie, co w pełni rozumiem. Jednakże powinienem się cieszyć, że w pełni to akceptuje i pozwala mi na "więcej", dlatego dałem tego wyraz na forum. Ja wiem, że często jest tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i jak się już coś dostanie to się chce więcej i więcej, da palec to rękę odgryzę. Ale akurat ja taki nie jestem. To, że liczę na to, że będę mógł napawać się aromatem Jej stópek to naturalna rzecz, bo bardzo bym chciał i cieszy mnie to, że jest na to szansa. Jej także nie przeszkadza to, że lubię spocone stópki, więc myślę, że jest ok. Tak jak to ująłeś, "niech pośmierdzą na chwilę a potem niech sytuacja wróci do normy". Dokładnie. Właśnie tak to widzę. Chciałbym po prostu móc okazyjnie bawić się takimi stopami, nie będę dążył do tego, by cały czas miała takie, żeby przez to odczuwała non stop dyskomfort. Nie będę na nią naciskał. Traktuję to jako okazyjną możliwość, która raz na jakiś czas będzie mi dana, bo i tak codziennie balerin nosić nie będzie i tak, bo woli sportowe obuwie. I to także respektuje Uśmiech  nie wiem, może moja poprzednia wypowiedź zabrzmiała źle, ale jak wszystko będzie w odpowiednichich granicach to zarówno ja jak i moja Wybranka będziemy szczęśliwi.
Odpowiedz
#65
(11-04-2018, 14:31)Michu25 napisał(a):
(11-04-2018, 08:25)Antonio napisał(a): Wyłapałem w Twoim poście kilka ważnych (myślę, że najistotniejszych)  zdań. <
Chodzi o  moment kiedy Twoja TŻ  ubrała te różowe baleriny z H&M i kiedy je zdjęła, wtedy czuła mocny (i nieprzyjemny dla niej)
zapach stóp. Chciała, żeby przestały śmierdzieć i umyła je, ale one nadal wydzielały przykry dla niej , mocny zapach.
W tym momencie zaczyna się jej koszmar bo wcześniej nie "miała problemu ze stopami" ale po chodzeniu właśnie w tych butach
problem się pojawił i nie potrafiła go "wyłączyć" nawet dokładnym wymyciem stóp.
Tak jak pisała wcześniej Diabliczka - dla kobiet śmierdzące stopy to poważny problem i każda kobieta, nawet ta, która kocha bezgranicznie
swojego stópkowego fetyszystę, zrobi wszystko, żeby nie nabawić się takiego permanentnego problemu.
Niech "pośmierdzą  na chwilę" na czas figielków, ale później niech sytuacja wróci do normy.
Na kobiecych forach jest masa wpisów od właścicielek śmierdzących stóp, które oddałyby wszystko, żeby pozbyć się tego problemu.
Zatem, jeżeli te różowe balerinki są widziane jako zapalnik, który może doprowadzić do poważnego problemu to raczej możesz się spodziewać,
że w szybkim tempie coś się z nimi stanie - zepsują się podczas spaceru, wyleci dziura w podeszwie itd, tak, że finalnie wylądują w koszu.

Twoja Kobieta bardzo Cię kocha, ale nie zaryzykuje aż tyle dla łóżkowych perwersyjek Uśmiech A Ty ? Pozwoliłbyś się zarazić bakterią, która
zorałaby Ci twarz i wykarczyła na niej blizny tylko dlatego, że Twoja partnerka lubi facetów z bliznami na twarzy?

Wszystko ma swoje granice i nie zamierzam przesadzać Oczko Mam do Niej szacunek i nie będę zmuszał Jej do, że tak to ujmę, "zasmradzania" stóp, bo wiem, że dla Niej nie jest to komfortowe i pewnie nigdy nie będzie, co w pełni rozumiem. Jednakże powinienem się cieszyć, że w pełni to akceptuje i pozwala mi na "więcej", dlatego dałem tego wyraz na forum. Ja wiem, że często jest tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i jak się już coś dostanie to się chce więcej i więcej, da palec to rękę odgryzę. Ale akurat ja taki nie jestem. To, że liczę na to, że będę mógł napawać się aromatem Jej stópek to naturalna rzecz, bo bardzo bym chciał i cieszy mnie to, że jest na to szansa. Jej także nie przeszkadza to, że lubię spocone stópki, więc myślę, że jest ok. Tak jak to ująłeś, "niech pośmierdzą na chwilę a potem niech sytuacja wróci do normy". Dokładnie. Właśnie tak to widzę. Chciałbym po prostu móc okazyjnie bawić się takimi stopami, nie będę dążył do tego, by cały czas miała takie, żeby przez to odczuwała non stop dyskomfort. Nie będę na nią naciskał. Traktuję to jako okazyjną możliwość, która raz na jakiś czas będzie mi dana, bo i tak codziennie balerin nosić nie będzie i tak, bo woli sportowe obuwie. I to także respektuje Uśmiech  nie wiem, może moja poprzednia wypowiedź zabrzmiała źle, ale jak wszystko będzie w odpowiednichich granicach to zarówno ja jak i moja Wybranka będziemy szczęśliwi.

ja też jestem zwolennikiem spoconych stóp ,po prostu uwielbiam ten zapach ,zaczęło się to od kuzynek w czasie młodego wieku i tak już mi zostało ,czasem się rozwinęło ,a mam do was pytanie czy wąchał ktoś tygodniowe noszone podkolanówki albo coś?
Odpowiedz
#66
(12-04-2018, 13:50)mesutozil5645 napisał(a): ja też jestem zwolennikiem spoconych stóp ,po prostu uwielbiam ten zapach ,zaczęło się to od kuzynek w czasie młodego wieku i tak już mi zostało ,czasem się rozwinęło ,a mam do was pytanie czy wąchał ktoś tygodniowe noszone podkolanówki albo coś?

Nie było mi dane wąchać podkolanówek. Wczoraj w sumie tak jechałem ze swoją Dziewczyną i koło mojego domu szła taka dziewczyna w czarnych podkolanówkach. Na dworze bardzo ciepło, więc mogło być ciekawie. Zwróciłem na to uwagę i się spytałem swojej, co sądzi o tego typu ubiorze, to się Jej nie spodobało Duży uśmiech
No cóż, trudno się mówi. Taki ubiór w sumie mi się podoba, ale też bez szału, więc wiele nie stracę gdy moja Kobitka ich nie założy Język
Odpowiedz


Bookmarks

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Baleriny - najlepszy zapach? bobo 2 544 10-04-2018, 19:24
Ostatni post: Michu25

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości