Inbuilt with multi-purpose announcement bar Check here


A co jeżeli... (?) Pytanie numer 2
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

#11
Nie bardzo wiem, o jakim stopniu zaangażowania w związek tu mówimy. Jeżeli to sam początek, to OK, nie podobają się jej stopy, nie spotykam się, nie angażuję, jeśli wygląd stóp jest dla mnie tak ważny. I najlepiej zakończyć ten związek jak najszybciej.
Odpowiedz
#12
No i własnie bravo dla Kolegi ! Ja się wciąż zastanawiam czy większość Państwa w ogóle przeczytała mój pierwszy post z pełnym zrozumieniem.

Żeby się odkochać, trzeba być najpierw zakochanym lub kogoś kochać. Żeby kogoś zostawić lub porzucić to trzeba najpierw z tym kimś być.
Nigdzie nie wspomniałem o zaangażowaniu. Kilka randek lub nawet sporo randek to wciąż nie jest związek - to może być długa faza zalotów,
okres najbardziej uwielbiany przez kobiety. Ile razy w życiu usłyszeliście: Kiedyś, kiedy się jeszcze starałeś...
Wiem, że teraz czasy się zmieniły i obyczaje też. Często na drugiej randce idzie się do łózka i w tym momencie w odpowiedzialnym
mężczyźnie powinno się pojawić w głowie, że właśnie podjął zobowiązanie. Tylko, że z drugiej strony czy można nazwać poważnym, faceta,
który jest łatwy i ciągnie do łóżka na drugiej randce lub daje się tam zaciągnąć ? Oczko Wypowiedziane ze szczerym uśmiechem zdanie:
"Kochanie, ze mną trzeba najpierw trochę pochodzić!" wcale nie jest śmieszne i nie brzmi zniewieściale w męskich ustach. Tylko trochę trzeba
dorosnąć Oczko
Odpowiedz
#13
Mr.AntonioUśmiech,to co napisałeś w poprzednim poście to szczera prawda,większość użytkowników tego forum to osoby młode w stosunku do dojrzałych osób, które przeżyły w życiu nie jednoUśmiech
Związek oparty na litości nie ma prawa przetrwać,prędzej czy pózniej , wyjdzie z nas "zwierze"Uśmiech
Odpowiedz
#14
Właśnie tak podejrzewałem, że odpisują mi młodzi, nie bardzo doświadczeni użytkownicy, ale nie mam zamiaru narzekać z tego powodu.
To, że dominują tu młodzieńcy nie jest wcale takie złe bo lepiej jest jak wieje świeży wiatr niż kisić się w zużytym, zatęchłym powietrzu. Oczko
Oczywiście nie zamierzam odpuszczać i będę domagać się od tych młodych, aby się zachowywali jak ludzie na poziomie bo to nie wiek
ma wpływ na klasę człowieka, ale jego kultura osobista oraz światopogląd.

Co do litości lub też nastawienia, że nawet jak dziewczyna ma koszmarne stopy to fetyszysta jakoś przyzwyczai się, jakoś to przeżyje,
to rzeczywiście jest możliwe w młodym wieku kiedy jeszcze mało chleba zjedliśmy i raczej wybór pieców był bardzo zawężony.
Im więcej różnego chleba zjemy, z różnych pieców, od różnych piekarzy, tym więcej będziemy mogli o nim dyskutować, ale także będziemy
w stanie ocenić, że ten akurat chleb jest w światowej czołówce, a ten się po prostu nie udał.

Pamiętam moją pierwszą "poważną" dziewczynę, która później była również moją pierwszą partnerką seksualną. Byliśmy długo,
bardzo długo - teraz nawet uważam, że za długo, ale bardzo ją kochałem i jej stopy były moim ideałem. Byłem jej pierwszym facetem
i ona wręcz przy mnie nauczyła się, że w związku z mężczyzną, kiedy mamy ochotę na miłość fizyczną - trzeba najpierw użyć stóp Uśmiech
To w jej kolejnych związkach troszkę później przeszkadzało, ale to już inny temat i nie będę się tu nad tym rozwodził.
Generalnie jej stopy były dla mnie najpiękniejsze, najseksowniejsze, najcudowniej pachnące.
Teraz, po latach kiedy przyglądam się starym zdjęciom, na których ona eksponuje swoje nogi, zastanawiam się co mnie w ogóle w nich
tak kręciło Oczko Te jej stopy nie były wcale jakieś bardzo ładne. Po prostu byłem zakochany i były na moim piedestale, ale po kilku latach
związku kiedy już mi się opatrzyła, zacząłem oglądać się za innymi kobietami, zacząłem kombinować żeby gdzieś zobaczyć stopy
innych kobiet (wtedy jeszcze nie było internetu) a później zacząłem dążyć żeby mieć kontakt z innymi, "obcymi" stopami.
Niestety jest to normalne zjawisko. Mężczyźni są stworzeni do zdobywania, ciągłego polowania, poszukiwania. Monogamia to całkowicie
nienaturalne zjawisko, narzucone nam przez cywilizację. Oczko Oczywiście z biegiem lat stajemy się coraz bardziej ospali, coraz mniej aktywni,
aż w końcu jakaś kobieta nas sobie upoluje i stajemy się zwierzętami domowymi Oczko

Wracając do kwestii stóp. Okres z pierwsza dziewczyną - byłem wtedy młody. Praktycznie nie miałem swojego ideału jak mają stopy
wyglądać. Praktycznie ważne było żeby w ogóle były stopy. Tym bardziej, że wtedy interesowały mnie jedynie stopy w cieniutkim nylonie,
a ponieważ wtedy wszystkie rajstopy czy też pończochy (także podkolanówki) były dostępne jedynie w wersji ze wzmocnieniami na palcach,
te wzmocnienia potrafią bardzo dużo zakryć - nie zwracałem tak bardzo uwagi na ich kształt, haluksy czy też inne niedoskonałości.

Kolejna partnerka - to była koleżanka z pracy. Podobała mi się bardzo. Ja też się jej podobałem. Pamiętam zawsze, nawet w lecie chodziła
w zabudowanych szpilkach i w rajstopach lub kiedy miała spodnie wtedy zakładała cieniutkie podkolanówki. Nie bawiła się butami pod biurkiem,
nie zdejmowała ich. Zatem nic o jej stopach nie mogłem powiedzieć. Po jakimś czasie, około roku wspólnej pracy w biurze, po zakrapianej
firmowej imprezie wylądowaliśmy u niej w domu i wieczór zakończył się w jej łóżku. Ona była troszkę na rauszu, ja byłem trzeźwy bo jechałem
samochodem. To był wtedy jeden z moich rekordów seksualnych. Trzeba by było użyć palców obu rąk żeby policzyć ilość zbliżeń do jakich
doszło tamtej nocy.
Na początku ona się uparła, że nie ściągnie szpilek. Nie chciałem robić nic na siłę tym bardziej że ona stwierdziła, że seks w szpilkach ją kręci
bo czuje się jak gwiazda porno więc kochając się z nią, wyobrażałem sobie ten moment kiedy w końcu ściągnę z niej te szpilki i mi to
zupełnie wystarczało żeby być jak to mówią "twardzielem w łóżku" Uśmiech W końcu zgasiła światło i zrobiło się prawie całkiem ciemno,
przez przypadek ukłuła mnie boleśnie obcasem więc się zdenerwowałem i powiedziałem, że albo je ściąga albo koniec zabaw.
Zdjęła więc buty a ja się dobrałem do jej stóp. Była w pończochach. Cienkich, czarnych pończochach samonośnych z obfitymi wzmocnieniami
zakrywającymi całkowicie palce - wtedy to był standard w polskich sklepach. Te pończochy były przepocone po całym dniu w pracy,
później na imprezie - stópki jej dosłownie śmierdziuchały ale byłem tak podniecony że ten mocny zapach mnie tylko jeszcze bardziej
rozochocił do igraszek. Na początku kiedy dobrałem się do jej stóp - ona je zaczęła mi wyrywać. Nie pozwoliła wąchać, całować lizać.
Powiedziała: Przestań ! Nie lubię tego !
Odparłem, że jej stopy mnie tak straszliwie kręcą, że jeżeli będzie się opierać i mi je zabierze to ja zmięknę i nic ze mnie już nie będzie.
Stwierdziła: Skoro to lubisz... to masz !
Była zdumiona bo na pewno czuła jak niemiło pachną te jej stopy, ale kiedy widziała jakim mocnym są dla mnie dopalaczem i jak bardzo
rozbudzają moją namiętność - wręcz zaczęła mi te stopy wciskać do buzi, pocierać nimi po policzkach w trakcie kochania się, przytykać
do nosa - to jeszcze bardziej mnie nakręcało.
Rano wstałem i poszedłem wziąć prysznic. Ogarnąłem trochę jej kuchnie i zacząłem przygotowywać śniadanie. Później wstała i także poszła
do łazienki. Przyszła do salonu gdzie mieliśmy zjeść posiłek. Była w cienkiej koszulce na ramiączkach, bez majtek i całkiem boso.
Dopiero wtedy zobaczyłem jej stopy. Były paskudne. Haluksy, jakieś takie krzywe popodwijane palce, paznokcie zaniedbane, odpryskujący lakier chyba
rok temu położony. Dopiero wtedy zrozumiałem dlaczego je ukrywała przed światem. Usiadła koło mnie i położyła mi te stopy na kolanach
i zaczęła mnie nimi głaskać - poczułam mocną ich woń - byłem zdziwiony bo przecież przed chwilą brała prysznic. Pomyślałem, że może
ma jakiś problem skórny z tymi stopami. Ona usiłowała dostać się do mojego siusiaka i zrobić mi foot-job ale ja byłem totalnie miękki.
Zapytała: Bardzo Cię zmęczyłam tej nocy? Nie masz ochotki się pokochać jeszcze zanim wyjdziemy ?
Odparłem: Zmęczyłaś mnie strasznie, że nie mogę chodzić, a teraz się denerwuję bo jak zaraz nie wyjdziemy to się spóźnimy do pracy...

Później jeszcze kilka razy próbowała mnie namówić do spotkania tete-a-tete, ale zawsze wymawiałem się różnymi rzeczami.
W końcu odpuściła. Na szczęście nie domagała się wytłumaczenia dlaczego tak postępuję.
Gdybym był normalnym facetem (nie kochającym stóp) to by mi pewnie nic nie przeszkadzało. Spotykalibyśmy się, ona podczas miłości by miała
szpilki na nogach. Uprawialibyśmy zwierzęcy seks bo była naprawdę niesamowicie namiętną i temperamentną kochanką.
Niestety moje zamiłowanie do stóp mnie zgubiło w przypadku tej dziewczyny Smutny
Odpowiedz
#15
Ciekawe to co piszeszUśmiechtego brakuje na forum,właśnie takich historiiUśmiechdzięki i pozdrawiam
Odpowiedz
#16
W wypadku tej kumpeli z pracy Ci współczuję, autentycznie, dla mnie stopy w kiepskiej kondycji, ale u wyjątkowo atrakcyjnej kobiety to coś czym mam ochotę się zająć, by doprowadzić je do takiego stanu, żeby 'współgrały' z resztą.

Nie wiem ile miałeś wówczas lat, skoro teraz jak piszesz masz ponad 50, to mogłeś być i tak sporo starszy ode mnie, ale ja mam zupełnie inne podejście w tej kwestii.
I said hey gal nice ankles
Odpowiedz
#17
Przyjacielu, to jest niedoceniana właściwość młodych ludzi z dobrym sercem, że chcą poprawiać świat.

Spotykasz w życiu kobietę, która nie cierpi seksu i przyznaje, że nigdy nie miała orgazmu - zaczynasz to traktować
jako wyzwanie, Stwierdzasz, że popracujesz nad nią i z Tobą na pewno osiągnie orgazm i zacznie kochać seks.

Jeśli masz 18 lat to przed Tobą spore szanse. Jeśli jesteś przed 30-stką to napracujesz się jak wół, a efekt będzie marny
bo u takiej kobiety anorgazmia i niechęć do seksu już się ugruntowały - życie to nie jest bajka o Kopciuszku i zamienianiu
dyni w karocę. Czegoś co zepsuł pierwszy partner, a kolejni ugruntowali, nie naprawisz szybko, zwłaszcza, że ona będzie
świadomie Cię powstrzymywać bo się przyzwyczaiła do tego, że tak jest i nie potrzebuje, nie chce zmian.
Jeżeli jesteś po 40-stce i spotkasz kobietę, jak powyżej, to lepiej omijaj ją z daleka bo... szkoda życia - stracisz czas który
mógłbyś spędzić z inną kobietą, która nie będzie miała problemów.

Co do stóp w kiepskiej kondycji. Mam wrażenie, że nie zrozumiałeś. Jeżeli mówimy o zgrubiałych skórkach, szorstkich piętach,
niedopracowanych paznokciach - oczywiście że można to naprawić w kilku / kilkunastu zabiegach kosmetycznych, ale ja nie pisałem
o takim przypadku. Pisałem o przypadku BEZNADZIEJNYM kiedy stopy są masakrycznie zniekształcone bo genetyka, bo w wieku
dziecięcym rodzice nie zadbali aby dziecko nosiło wygodne obuwie, bo od 13 roku życia biegała w szpilkach i nastąpiła nieodwracalna
deformacja...
Tego niestety nie naprawisz - Klinika dr Szczyta to bujda na resorach - program sponsorowany mający podnieść oglądalność stacji
telewizyjnej, a klinice napędzić klientów. Musiałbyś takie zdeformowane stopy chyba przejechać walcem, połamać wszystkie kostki,
a następnie z tego kościanego puzzle złożyć idealną w kształcie stopę. Wiesz ile to trwa? Wiesz jak bardzo to boli ?
W jaki sposób namówisz swoją wybrankę, żeby podjęła się takiego zabiegu i żeby przez kolejne 8 miesięcy lub więcej żyła w bólu
po to by jej stopy "współgrały" z resztą ? Powiesz jej: Kochanie, jesteś piękna, ale Twoje stopy nie pasują do reszty Twego ciała,
a ja jestem stópkowcem i zwracam na nie uwagę. Musisz się poddać operacji !
Wiesz jaki będzie finał ? Laska sobie odpuści i będzie szukać innego... normalnego. Oczko
Odpowiedz
#18
Zrozumiałem, ale trochę to wszystko nagiąłem - jak napisałeś, że miała haluksy i krzywe popodwijane palce, to pomyślałem, że jeszcze kilka lat chodzenia w szpilkach (co one tak to wszystko lubią?) i stopy jej się tak zdeformują, że po pierwsze będzie odczuwała ich ból przy chodzeniu, a po drugie niewłaściwe ułożenie stopy może mieć wpływ na resztę kośca. Więc - jej wybór Oczko

Ale naskórek, paznokcie czy wszystko co wynika z nieprzykładania wagi do zabiegów kosmetycznych - to jest pole do popisu. I bardziej chodziło mi o to Oczko
I said hey gal nice ankles
Odpowiedz
#19
Odkopię trochę temat. Dla mnie taka sytuacja niestety dyskwalifikuje kobietę. Nie zrozumcie mnie źle, wygląd jest ważny, ale nie najważniejszy. Nie mniej stopy opisane w pierwszym poście wywoływałyby u mnie obrzydzenie, wstręt. Zepsułoby to niestety całokształt do tego stopnia, że musiałbym sobie ją odpuścić. Mówimy tu oczywiście o przypadku skrajnym. Wiadomo, są stopy cudowne, wywołujące dreszcz po jednym spojrzeniu, są te zwyczajne, które może nie są tymi pierwszymi, ale nie są odpychające. Są też niestety te nie do przyjęcia.
Odpowiedz
#20
Hmmm. Tak sobie czytam i myślę. Ten przykład , poznajesz dziewczynę, wiesz że dla Ciebie stopy są najważniejszą częścią jej ciała, ale nie wiesz jak wyglądają. Spotykasz się , raz drugi trzeci w końcu dziesiąty... aż okazja pozwoli Ci te stopy zobaczyć. Coś tu jest nie tak Uśmiech
Mówiąc w przenośni spotykasz się z nią , żyjesz wyobraźnią i siedzisz na d... i czekasz na okazję. A jak się rozczarujesz uciekasz.
Ja w takiej sytuacji jednak bym dążył do zweryfikowania jak najszybciej swoich wyobrażeń a nie czekał aż mnie zaprosi na te przykładowe zakupy bo tak to można dopiero po ślubie się rozczarować UśmiechUśmiechUśmiech
Takie jest moje zdanie Uśmiech
Odpowiedz


Bookmarks

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  A co jeżeli??? wentylator 15 3,100 06-12-2017, 17:21
Ostatni post: raffie363

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości